Archive for the ‘Z życia’ Category

Gdy się nie ma, co się lubi… fotograficznie

poniedziałek, Sierpień 16th, 2010

Witam,

Tak jak w tytule – tym razem o tym, czego używam na codzień podczas fotografowania. Uwaga, ostrzegam, że dla niektórych może to być zaskoczeniem. Dla innych będzie wręcz szokiem, że można jeszcze pracować na eksponatach muzealnych. Piszę to z przekorą trochę, ponieważ jak wiadomo w technologii cyfrowej odległość w czasie równa 5 lat to przeskok o lata świetlne w kwestiach wykorzystanych technik i rozwiązań. A jednak, da się, a i owszem. Co prawda chciałoby się mieć lepszy, w miarę jedzenia apetyt rośnie, itd. . Skoro jednak już mam, to po co się oglądać i narzekać.

Od paru lat fotografuję w systemie Olympus używając do granic rozsądku korpus E-500 oraz dwa obiektywy z zestawu, czyli 14-42mm f/3,5-5,6 wraz z 40-150mm f/3,5-4,5 plus lampa błyskowa FL-36. Tez zestaw rozszerzyłem o kilka przydatnych dodatków, jak np. zestaw do bezprzewodowego wyzwalania flesza, statyw z parasolką rozpraszającą i uchwytem, softbox do tejże lampy z odpowiednim mocowaniem do statywu, nakładka rozpraszająca, parę drobiazgów własnej konstrukcji. Trochę tego jest i całkiem dobrze sobie radzi. Bo w zasadzie jedyna rzecz, na którą narzekam to … wyraźny i widoczny (czytaj „nie do przyjęcia”) szum przy ISO wyższym niż 500. I tego nie da się przeskoczyć. Nawet używając programów do „odszumiania” fotografia i tak robi się rozmyta i nieostra. Wiem, że można teraz dokupić obiektywy Sigmy, bardzo jasne stałki ze światłem f/1,4. Nie wiem tylko jak pracowałyby z systemem autofokusa w Olympusie, bo ten też nie poraża swoją skutecznością; czasami wręcz nie łapie ostrości, jakby nie widział kontrastów. Szczególnie jeśli chodzi o ten dłuższy zoom. Poza tym i tak planuję niebawem przesiadkę na inny system. Jaki? Hm…… Nie zdradzę, na razie.

Rozdzielczość 8mpix może nie jest bardzo wysoka w E-500, ale robiłem już różnej wielkości powiększenia swoich zdjęć i mogę polecić go ze spokojem do dużych fotografii; pisząc dużych mam na myśli zdjęcia formatu np. 60x80cm. Poza tym zdjęcia przy wystarczającym świetle, czy to naturalnym w terenie, czy też sztucznym z wykorzystaniem lamp, są po prostu bardzo dobre, świetna ostrość i oddanie kolorów również.

Mówią, że obraz jest wart tysiąca słów, więc nie zamierzam tu agitować na rzecz Olympusa, bo ani mi za to nie płacą, ani też nie należę do tajnej grupy obrońców dobrego imienia Olympusa. Dodam tylko, że wszystkie zdjęcia, jakie oglądacie na moim blogu zostały wykonane opisanym wcześniej zestawem przy pełnym wykorzystaniu jego możliwości.

W ramach prezentacji przedstawię poniżej kilka zdjęć z jednej z ostatnich sesji z dzieciakami, jakie robiłem. W tych warunkach w zupełności wystarczające.

Popatrzcie sami;

Fotografia dziecięca i portretowa

Fotografia dziecięca i portretowa

Fotografia dziecięca i portretowa

Fotografia dziecięca i portretowa

Jak sami widzicie nie jet źle :)

A teraz jeszcze coś dla smaku, żeby podbudować trochę wizerunek Olympusa, materiał zrealizowany przy okazji ostatniej premiery Olympusa PEN; reklama zrealizowana przy użyciu bohatera reklamy, czyli samego Pena. Popatrzcie.

PEN Giant z PENStory ze strony Vimeo.

Fajne, co? A to jest adres strony www Olymusa, gdybyście chcieli podpatrzeć jak powstawała reklama, jak pracowano nad materiałem. Polecam…

To tyle, na razie. Wiem, miał być obszerny materiał ze ślubu. Będzie, nastepnym razem. Cierpliwości.

Pozdrawiam,

PIOTREK.

P.S.

Kiedy chcę sobie posłodzić smak do wiwatu kupuję paczkę chałwy i zjadam ją całą, ale nie od razu; kroję w kawałki i się maltretuję nimi przez godzinę. Pycha. Tyle że potem półtora litra wody idzie, żeby zrównoważyć doznania. Najlepsza chałwa jest czywiście turecka, jakby ktoś pytał.

P.P.S.

A to dla zmysłów pozostałych, a’propos ostatnich burz i nawałnic.

Zobaczcie >> Nawałnica w Helsinkach

Jak fotografować czymkolwiek, czyli nie aparat zdobi fotografa

piątek, Sierpień 6th, 2010

Witam gorąco,

Od razu przejdę do rzeczy i podzielę się z Wami swoimi obserwacjami dotyczącymi sprzętu i jaki on ma wpływ na fotografa i to, co robi czy tworzy. Na koniec pokażę Wam film, który zamknie te rozważania i spuentuje cały wpis.

Od kiedy zająłem się fotografią to pamiętam, że goniła mnie potrzeba wymiany sprzętu na lepszy. Do tego w koło, każdy zapytany przeze mnie profesjonalista przekonywał, że nie sprzęt jest najważniejszy. Najpierw wiedza i umiejętności powtarzano. A ja borykałem się z tą filozofią, bo z jednej strony chciałem iść drogą wskazaną przez tych, którzy już ją przetarli przede mną, a z drugiej strony kuszony nowymi modelami lustrzanek wzdychałem do canonów i nikonów. Dodam, że zaczynałem swoją przygodę z fotografią w towarzystwie Zenita.

Ta wewnętrzna walka toczyła się długo, aż stopniowo zacząłem się sam przekonywać, że trzeba dać sobie spokój ze wzdychaniem do wciąż nowych aparatów czy obiektywów i zacząć wykorzystywać to czym się dysponuje zgłębiając jednocześnie techniczne aspekty własnego sprzętu. W zasadzie od niedawna rozumiem, że ważniejsza jest wizja, to jaki jestem w przełożeniu na obrazy, które kreuję. Podczas ostatnich warsztatów w jakich brałem udział David Duchemin mówił o tym bardzo dużo. Skoncentruj się na tym co masz i zrób z tego użytek. Nie myśl w kategoriach ograniczeń, ale w formie wyzwań. I nie bój się popełniać błędów.

Sam przekonuję się ostatnio, że ludzie oglądając moje zdjęcia pytają jakiego sprzętu używam myśląc pewnie, że to on w głównej mierze odpowiedzialny jest za efekty mojej pracy. Słyszałem nawet raz, podczas pokazywania swoich zdjęć, taką wypowiedź „Kurde, ale ten twój aparat robi świetne zdjęcia” . Uśmiechnąłem się do siebie tylko.

Sam sprzęt nie jest gwarantem wykonania dobrej fotografii. Oczywiście jest ważny, ale tylko kiedy już wiemy jaki chcemy osiągnąć konkretny efekt w zdjęciu. Fotografując mam zawsze w głowie następującą senstencję: „Człowiek widzi obraz, obiektyw tworzy obraz, a aparat go rejestruje”. Więcej chyba dodawać nie trzeba.

Myślę, że ta gonitwa i licytowanie się kto ma jaki sprzęt, jakiego obiektywu jeszcze nie ma a chce go kupić, zadawanie pytań w stylu „jakim aparatem fotografujesz” zanim jeszcze obejrzy się zdjęcia danego fotografa wskazuje na małą świadomość w tej dziedzinie. Oczywiście nie zarzucam nic nikomu, sam jestem z tych co to lubią nowe gadżety i nowinki fotograficzne. Jednak w procesie twórczym porzuciłem nawyk zastanawiania się „gdybym tylko miał to i to…”.

KEN ROCKWELL, autor wielu bardzo cennych felietonów i opisów sprzętu stricte praktycznych, na swej stronie pisze o wielu tego typu nieporozumieniach w fotografii i odnosi się bez pardonu do nich wytykając ludzką naiwność i łatwość poddawania się manipulacji przez koncerny. Proponuję poczytać, bo czasami oczy otwiera się ze zdziwienia, a facet wie co pisze, bo wiele lat pracował dla takich koncernów nad projektami, które dziś funkcjonują na codzień. Pisze o micie megapikseli, pisze o tym czy aparat ma znaczenie, ale też podaje praktyczne informacje dotyczące np. backupu. Jednak przede wszystkim zobaczyć można przepiękne fotografie amerykańskiej przyrody, głównie krajobrazowe. Widać kunszt warsztatowy (a większość zdjęć wykonana w technice analogowej aparatami średnioformatowymi i skrzyniowymi), można się wiele nauczyć. Polecam, bo to doskonałe źródło inspiracji.

I tak wędrując, zmieniwszy już sprzęt na eksploatowanego do tej pory Olympusa znalazłem kolejne potwierdzenie tego, że jak się chce i poszukuje to można przeprowadzić nawet profesjonalną sesję modową przy użyciu iPhona. Tak tak. Powiecie, że przecież tam nie ma dobrej optyki, matryca bardzo mała itd.

Sami popatrzcie.

Sesję przygotował i przeprowadził LEE MORRIS, jeden z lepszych fotografów glamour i mody w ogóle. Zrobił to jakby z przekory, żeby dowieść czy można zrobić zdjęcia czymkolwiek. Dobre zdjęcia. I zrobił.

The iPhone Fashion Shoot – Lee Morris Fotografuje przy pomocy iPhone 3GS ze strony FStoppers na Vimeo.

Dodam jeszcze, że blog FSTOPPERS prowadzony przez Lee Morrisa to świetna kopalnia pomysłów i inspiracji dla każdego fotografa. Porady, podpowiedzi i głównie filmy pokazujące jak dana sesja została przeprowadzona, od zaplecza. Wartościowe.

Co do sprzętu mojego to…. Napiszę o nim więcej w następnym wpisie, a teraz pokażę co mogę robić używając nie szanowanego przez wielu Olympusa E-500. Przy okazji to zajawka zdjęć, jakie pokażę też następnym razem. Z wesela. Przy okazji pozdrawiam Kasię i Wojtka, świetna para.

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Fotografia ślubna fotoHORYZONT

Tyle na teraz, żeby nie za dużo na raz, bo można się czkawki nabawić. ;)

Pozdrawiam,

PIOTREK

P.S.

Dziś będę miał na obiad ryż z jabłkami. Pycha. Taki robi tylko moja żona. Z tej okazji ją pozdrawiam :)

O tym jak znaleziono fotoHORYZONT i zaprezentowano w CAMERAPIXO

czwartek, Lipiec 15th, 2010

Witam ponownie po małej przerwie.

Od ostatniego wpisu wydarzyło się tyle w moim życiu  i jednocześnie zmieniło, że nie wiem od czego zacząć. O tym, że brałem ślub to już chyba wspominałem we wcześniejszych postach, a wydarzenie to niebanalne. Mam piekną żonę Justynę z którą założyłem rodzinę i teraz wszystko ma wspólny mianownik „my”. Jest pięknie, a nie dalej jak 3 dni temu wróciliśmy z krótkiego wyjazdu odpoczynkowego i w zasadzie dopiero teraz zaczynam ogarniać to co zaniedbałem, że nie wspomnę góry zdjęć czekających na obróbkę.

A życie toczy się dalej potrafiąc zaskakiwać w najbardziej uroczy sposób. Wyobraźcie sobie, że dwa dni przed moim ślubem skontaktował się ze mną pan Artur Heller z internetowego magazynu fotografii kreatywnej CAMERAPIXO i zaproponował mi umieszczenie w kolejnym wydaniu moich zdjęć oczywiście wraz z opisem i informacją o mnie. I tak cierpliwie robiąc swoje (mam na myśli fotografię dziecięcą) doczekałem się zainteresowania i konkretnych propozycji. Wspaniałe uczucie, a dowodzi to tego, że warto uparcie dążyć do wybranego celu i uparcie wręcz kroczyć swoją ścieżką. Jest to przykład róznież i tego, że warto się cały czas uczyć i poszukiwać. Wiele godzin spędzonych na czytaniu materiałów i przeglądaniu internetu, na rozmowach i kontaktowaniu się z doświadczonymi fotografami (zawsze warto zadawać pytania) oraz wiele zarwanych nocy nad własnymi zdjęciami. To wszystko składa się na osiągnięcia i kreowany powoli własny styl fotografowania.

Wracając do tematu – fotoHORYZONT po raz pierwszy pojawił się w publikacji poświęconej fotografii. Hurraaa ! A ponieważ to wydanie Camerapixo to numer spejcalny poświęcony fotografii dziecięcej i rodzinnej więc wpasowałem się idealnie. To bardzo miłe uczucie móc prezentować się wśród takich fotografów branży jak Anna Pawleta czy też Anna Różnicka. Bardzo mi to schlebia. Tym bardziej, że nigdzie się specjalnie nie ogłaszałem, korzystam tylko z możliwości internetu.

Zatem zapraszam do przejrzenia całego wydania specjalnego Camerapixo, a w szczególności stron z moimi zdjęciami – zaczynając od strony 94. Warto pooglądać, gdyż nie często spotyka się w jednym miejscu tyle dobrej fotografii dziecięcej. I wcale nie mam na myśli siebie.

Poniżej prezentuję, za zgodą oczywiście pana Artura Hellera (redaktora naczelnego Camerapixo), strony z magazynu poświęcone mojej fotografii.

Piotr Grajek i fotografia dziecięca w Camerapixo

Piotr Grajek i fotografia dziecięca w Camerapixo

Piotr Grajek i fotografia dziecięca w Camerapixo

Piotr Grajek i fotografia dziecięca w Camerapixo

Piotr Grajek i fotografia dziecięca w Camerapixo

Piotr Grajek i fotografia dziecięca w Camerapixo

Piotr Grajek i fotografia dziecięca w Camerapixo

Wybaczcie małą czytelność tekstu pierwszej strony, ale z uwagi na ograniczenia techniczne prezentowanych tu stron (czyli rozdzielczość i nieoryginalny format) musiałem zmniejszyć wielkość. Jednak, jśli nie korzystaliście z linków powyżej zapraszam do obejrzenia mojej części publikacji w Camerapixo tutaj >> str 94

Tymczasem,

PIOTTREK

DZIEŃ OJCA fotograficznie, czyli jedyny sposób by to uczcić

środa, Czerwiec 23rd, 2010

Witajcie,

fotografia portretowa w dzien ojca

To jest dzień, kiedy należy pamiętać o naszych ojcach, tatach, ojczulkach, staruszkach itd. To dzień kiedy wszyscy dziękujemy za trud jaki włożyli w nasze wychowanie i nie ważne jak było kiedyś; różnie jest i nie rzadko ciężko, często trudno w tych relacjach. Jednak w takim dniu odkładamy animozje, stajemy się na powrót dziećmi naszych ojców i wyrażamy swoją wdzięczność. Tak, bo moim zdaniem to wyrażanie wdzięczności, a nie żali, czyni ten świat lepszym.

Ja niniejszym chciałbym podziękować swojemu tacie za wszystko czego mnie nauczył, za wszystko co mi pokazał i o czym przestrzegał. Za wspólne spacery, zjazdy na sankach, pierwsze kąpiele w jeziorze, pierwszą przejażdżkę na motocyklu. Jest wiele pięknych chwil, które będę pamiętał i które będę pielęgnował, a które zawdzięczam jemu – mojemu ojcu. DZIĘKUJĘ CI TATO ZA ŻYCIE.

Tyle w ramach oficjalnych obchodów ;)

Ja niniejszym zapraszam wszystkich zainteresowanych, a w szczególności dzieciaki z ich ojcami do AKWARIUM Centrum Rozrywki Dla Dzieci w Kaliszu, gdzie w stałym miejscu będę fotografował i rozdawał portrety.

portret z dzieckiem, fotografia dziecieca

portret z dzieckiem, fotografia dziecieca kalisz

I uwaga – PROMOCJA ! Każde dziecko, które w Dniu Ojca przyjdzie do wspomnianego AKWARIUM dostaje portret 10x15cm GRATIS ! Natomiast gdy przyjdzie ze swoim tatą to dostaną PORTRET 13X18cm GRATIS ! Przybywajcie zatem :)

Zapraszam serdecznie.

Pozdrawiam,

PIOTREK

Fotografia okolicznościowa okoliczności

czwartek, Czerwiec 17th, 2010

Witam Was ponownie,

fotografia okolicznościowa i portretowa foto-horyzont piotr grajek

Chciałem się z Wami podzielić tym zdjęciem, bo uważam, że należy (przynajmniej jako fotograf) nabyć nawyku rejestrowania ciekawych okoliczności, których przecież stajemy się często świadkami w codzienności. Ta fotografia to rejestracja okoliczności, którą zastałem w domu po powrocie z miasta, bez aranżowania czegokolwiek. Klapki, tak jak je zostawiono w smudze wąskiego światła z jedynego, nie zasłoniętego skrzydła okna. Jakby celowo oświetlone. Nie mogłem się powstrzymać i zrobiłem zdjęcie.

Spodobała mi się kompozycja, która wyłoniła się w tym układzie plus kontrast kolorystyczny pomarańczowego dywanu i światła wobec niebieskch klapek.

Zachęcam Was do noszenia ze sobą aparatu wszędzie gdzie się da; czasami można być świadkiem niezwykłej historii. Dziś właśnie taką widziałem, ale nie miałem przy sobie aparatu i bardzo żałuję – przez jezdnię przebiegał pies ze smyczą w postaci rozwijanej linki, którą to ciągnął za sobą; auta się zatrzymywały, a pies biegł czyniąc zamieszanie. Idealna sytuacja do rejestrowania aparatem. Tyle że trzeba ten aparat mieć przy sobie, inaczej fotografia nie istnieje poza naszą pamięcią. Usłyszałem kiedyś, w odpowiedzi na pytanie jaki aparat fotograficzny jest najlepszy, że najlepszy aparat to ten, który ma się prz sobie….

Warto się zastanowić.

Tymczasem

PIOTREK